Blog

Szkolne zakupy
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on google
Share on email

Nowy Rok Szkolny już tuż, tuż. Zaraz się zacznie szał zakupów i stres związany z ilością wydatków jakie nas czekają. Dlaczego zawsze musimy czekać na ostatnią chwilę? Niektórzy myślą, że w ten sposób przedłużą sobie jeszcze wakacje, ha ha ha! Coś w tym jest 😉 Tylko problem polega na tym, że robiąc zakupy pod wpływem stresu i pośpiechu zawsze wydamy po pierwsze więcej niż byśmy chcieli, po drugie jest większe prawdopodobieństwo, że kupimy rzeczy, które ostatecznie nie będą potrzebne albo okaże się, że są już w  domu, a po trzecie będzie nas to kosztowało o wiele więcej energii. Gdybyśmy zrobili to wcześniej planując konkretne zakupy i porównując oferty cenowe zyskamy i czas i pieniądze, a przecież o to właśnie chodzi.

Ja od jakiegoś czasu robię zakupy, także szkolne, przez intranet. Nie ukrywam, że początkowo byłam zszokowana cenami, które były nierzadko o 50% niższe niż te z popularnych hipermarketów (dla porównania – za zeszyt 32 kartkowy w kratkę na allegro zapłaciłam 1 zł). Dzięki temu oszczędzam nie tylko pieniądze ale i czas. Nie muszę przebijać się z wózkiem między tłumami rodziców szukających odpowiednich przyborów szkolnych. Nie pokonuję już kilometrów w poszukiwaniu zeszytów pomieszanych między sobą żeby znaleźć te odpowiednie, które często pod wpływem frustracji i irytacji były wybierane nie zwracając uwagi na cenę. Kwota każdorazowo szokowała mnie dopiero przy kasie, ale wtedy nie miałam już ani siły, ani ochoty na to by zweryfikować paragon. Tak było…

Dziś w zaciszu domowego spokoju, na totalnym luzie, z dziećmi albo sama, kupuję wszystko czego będą potrzebować moje bliźniaki do szkoły. Nie czekam z tym na ostatni moment bo też już zauważyłam, że nawet w Internecie ceny potrafią wzrosnąć pod koniec sierpnia. Właśnie dlatego, zaraz po tym, gdy ostatni dzwonek zadzwoni, czyli po zakończeniu roku szkolnego, kupuję dzieciom to czego może im zabraknąć we wrześniu. Ot, taka praktyka, do której gorąco zachęcam na przyszłość.

Mam to szczęście, że moje dzieci nie przykładają już zbytniej uwagi do okładek zeszytów, bloków rysunkowych czy farb. Nie musi na nich widnieć jakiś bohater z bajek, za wizerunek którego trzeba dodatkowo zapłacić. To też jest wynik naszych wcześniejszych rozmów na temat wydawania pieniędzy. Nie raz tłumaczyłam dzieciom dlaczego na niektórych rzeczach warto zaoszczędzić żeby do  innych móc później dopłacić jeśli nam na tym bardzo zależy. Cieszy mnie to bo dostrzegam efekty domowej edukacji finansowej.

ZOBACZ INNE WPISY

Jak finansowo przetrwać 2022 r.?

Z kim bym nie rozmawiała, gdzie bym się nie pojawiała to wszędzie przewija się ten sam temat. Duża część z nas stresuje się inflacją, rosnącymi

UPORZĄDKUJ SWOJE FINANSE

Zapisz się na mój newsletter i otrzymuj nasycone praktyczną wiedzą listy! W prezencie otrzymasz checklistę „7 łatwych sposób na zmniejszenie wydatków”, która pomoże Ci zrobić pierwszy krok!

.